niedziela, 15 lutego 2009

Ptuj



Sobota - wycieczka do Ptuja (pt czytać jak ch) tym razem już busem z wszystkimi luksusami wliczonymi w cene biletu (wóda koks i dziwki) jechało sporo Polaków także wreszcie można było po ludzku pogadać i poprzeklinać po polsku :)
Ptuj to niewielkie miasteczko położone niedaleko węgierskiej i chorwackiej granicy. położone nad rzeką Drawą, jest to najstarsze miasto w Słowenii co widać też po architekturze. białe domki, czerwone dachówki, wąskie uliczki mi osobiście przypominają chorwackie lub włoskie nadmorskie miasteczka jak np Trogir.
Z wycieczką trafiliśmy akurat na okres karnawału. już jak wjeżdżaliśmy do miasta widać było korowody poprzebieranych ludzi ciągnących w kierunku centrum. przebrania naprawdę pomysłowe, wszędzie pełno ludzi, miejscowych z dziecmi i turystów, klimat taki nieco wielkanocny, troche odpustowy :] w przebraniach najmodniejsze bylo przebranie "kuranta" ( na fotce). od kurantów zalatywało owczymi skroami i winem, tanczyli pogo dzwoniac jednoczesnie dzwonkami przytwierdzonymi do pasa robiac halas taki ze niektorzy dlugo nie wytrzymywali na paradzie. całośc wygladala nieco psychodelicznie, jak powiedziala jedna kolezanka, te dzieci slowenskie jak sie na to wszystko napatrza to nic dziwnego ze potem sa takie dziwne.
warte do odnotowania dla żulów i erasmusów było to, że na rynku można było wstąpić na tradycyjny poczestunek czyli darmowe żarcie i wińsko :]
nie sposob bylo sie oprzec także zostaliśmy tam na dobra chwile a wyszlismy trochę nafazowani :D
Ogólnie wycieczka bardzo udana, widoki ładne a wino nienajgorsze, można polecić :)

1 komentarz:

zupka pisze...

Tu karnawał za tydzień :D
Sama zamierzam się przebrać i nawet już wiem za co :D