
I jakie problemy ze sobą ma organizator ;) Wybrałem się na pokaz filmów krótkometrażowych w celu odchamienia się nieco od erasmusowego życia. Całe wydarzenie zorganizowane było pod szyldem Tovarna Social Center, czyli okolicznego anarchizującego lekko ośrodka zrzeszającego ludzi zaangażowanych politycznie. Tylko pod szyldem, ponieważ, ku mojemu zdziwieniu sam pokaz był dziełem grupy erasmusów. Tak z twarzy to jakiś hiszpańskich, i to nie tych co widzę zawsze pijanych na erasmusowych imprezach. Z tego co mówił mi szef ośrodka pomysł wyszedł od nich, wykonanie też ich. Było nawet wegetariańskie żarcie za darmo (dobrowolna kontrybucja była mile widziana :)) oraz piwo, już nie za darmo ale zysk z piwa szedł na cel szczytny, czyli ośrodkowy generator prądu. Miasto z tego co się dowiedziałem dostarczania prądu dla Tovarnej odmówiło także squatersi radzą sobie jak mogą przy pomocy dieslowskiego generatora.
Program pokazu przewidywał wyświetlenie trzech krótkich filmów. W praktyce okazało się, że było ich osiem. Ostrożność była związana z tym, że filmy wyświetlane były na zewnątrz a sąsiedzi z okolicy lubią kapować policji. Sąsiedzi odpuścili tym razem więc wyświetlili wszystko co mieli.
A mieli filmy dosyć dziwne trzeba przyznać. Na początek był nieco kafkowski meksykański film o facecie który zatrzasnął sie w telefonicznej budce. Po wielu próbach wydostania się oraz pomimo pomocy ludzi z zewnątrz facet w końcu umiera. Potem był czarnobiały niemy film o, zacytuję, pierwszych konfliktach młodej pary ze szwedzkich przedmieść. dosyć krwawych konfliktach, jeśli dodać, że partnerka odcina partnerowi nożem penisa :D
Potem kilka innych z czego dwa odnalazłem później na jutubie: rosyjski - tu oraz brytyjski - tu.
Był też element polski w postaci "Sztuki Spadania" Tomka Bagińskiego. kto nie widział ma tutaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz