
Tym razem coś z kina ambitnego! rozwijam się tutaj niesamowicie, przyszła kolej na kino niezależne o swojskiej nazwie Kinoteka. Bilet za 1,5 euro, film po angielsku ze słoweńskimi napisami. Trzeba przyznać, że jest klimat :P
Wybór padł na My Own Private Idaho. Film reżyserii Gusa van Santaz 1991. Gość chyba najbardziej znany z Buntownika z Wyboru (Good Will hunting) całkiem niezłego moim zdaniem. Tym skuszony udałem się do Kinotekii muszę przyznać, że film ciekawy. Znaczy się tak powalony , że aż spodobał mi się :) Historia dotyczy dwóch chłopaków z ulicy, którzy wybrali dość oryginalny sposób na zarabianie pieniędzy. Ponoć w Portland nie aż tak ale nie wiem bo nie byłem. Jest jeszcze postać Boba Pingwina, nieformalnego przywódcy całego gangu (genialny moim zdaniem William Richert) która jest żywym przeciwieństwem żyjącego w innym świecie, dystyngowanego ojca Scotta, jednego z głownych bohaterów, który musi wybrać do którego świata mu bliżej. Wszystko przeplatane z Henrykiem IV Shakespeare'a co jeszcze dodaje surrealizmu, którego i tak nie brakuje. Jeśli kogoś nie odrzuca homoseksualizm to film jak najbardziej polecam. Reszcie zostaje LPR ;)
2 komentarze:
Film podobał mi się!
http://kreatorium.com/wzor/film_podobal_mi_sie.html
ja tam tylko z butli ;)
Prześlij komentarz