sobota, 7 marca 2009

Jazz club Gajo


Dzisiaj kolejna alternatywa na poniedziałek. Klub jazzowy Gajo. Okazało się, że to całkiem popularne miejsce wśród Erasmusów. Kto by pomyślał, 100 metrów od klubu Parlament, w którym co poniedziałek odbywa się rytualny ochlaj dla erasmusów (właściwie to powinienem pisać małą literą ;)), istnieje też takie coś. Nawet nie wiedziałem, że lubię jam sessions :]
Co tydzień w poniedziałek około 21 odbywa się koncert. Grupa muzyków, co tydzień inna!, czasami powtarzają się znajome twarze ulubieńców publiczności. Wszyscy improwizują, co jakiś czas zmieniają skład. Wjazd za darmo. Trochę dziwnych ludzi w beretach wśród publiczności ale dominują erasmusi. Sprzedaje się też moje ulubione piwko Budweiser! Czeski, nie jakieś szczyny amerykańskie, tfu.
Ostatnio najlepsza była ta skromna dziewczynka z saksofonem. Nie wiem skąd ją wzieli ale była niezwykła. Znowu innym razem konkurencję niszczył jeden dziadek, też na saksie, ale widać było, że to nie jego pierwsze jam session :)

2 komentarze:

slowik pisze...

dibry jazzik nie jest zly :)

lanser pisze...

to samo teraz mówie :)