Tak w tym pięknym erasmusowym domu organizuje się imprezy pożegnalne! Znaczy, tak się opycha cudzym kosztem ;) Nasza sąsiadka Julia zdecydowała się przenieść pomimo, że przecież wszyscy jesteśmy tacy fajni. Sytuacja zmienia się cały czas i skład robi się już całkowicie studencki. Julia i Martina - dwie sąsiadki co studia już mają za sobą chyba mają trochę dosyć erasmusowego towarzystwa i jedna pękła. Chociaż mówiła, że wcale to nie przez nas tylko przez koszty, które faktycznie najniższe tu nie są. Poparła swoje słowa tą oto kolacją pożegnalną. Zaskoczyła chyba wszystkich mieszkańców rozmachem więc nie myśląć długo kopnąłem się do lokalnego sklepu po jakieś napoje, żeby nie było, że na imprezę wpadam na tzw. Jana. na zdjęciu część napojów już na stole. Jest sąsiad Sebastien oraz sama Julia, kręcąca ciasto, nie pozwalająca nikomu pomóc mimo usilnych prób (włącznie z przemoca ;))
W związku z kosztami urodził się nazajutrz koncept ich obniżenia. Czyli Francuzi z góry wyszli z inicjatywą trucia dupy właścicielom, że koszty trzeba obniżyć bo zrobiło sie ciepło i w ogóle. Właściciele z kolei mieli inny koncept, polegający na tym żebyśmy poszli w cholerę i jak nam się nie podoba to mamy spadać. Argumenty były po naszej stronie ale właściciele to Ukraińcy i kto tam ich wie co i kto jest po ich stronie.
Ostatecznie, po długich negocjacjach, dwa koncepty przyniosły efekt obniżenia czynszu o 10 euro oraz wyłączenia grzejników. Także teraz czekam na lato i śledzę prognozy :)
4 komentarze:
Wy macie rację ale Ukraińcy mają karabiny :D
moja racja jest najmojsza ;)
uwazaj papiez, zebys nie zmarzl!
no właśnie, chyba przymarzł lub zamulił bo już ponad tydzień się nie odzywa
Prześlij komentarz